Krwawiące poroża jeleni

Krwawe “frędzle” zwisające z poroży jeleni wywołują popłoch wśród turystów, którzy obawiają się, że zwierzęta mogą być chore. Tymczasem jest to zupełnie naturalne zjawisko! Znacie je?

Reklama

Lato to czas przygotowań dla byków jeleni. Zaczynają wycierać swoje poroże, aby już niedługo w pełnej krasie zaprezentować je podczas rykowiska. Chcą bowiem przypodobać się łaniom i odstraszyć potencjalnych rywali.

Można je teraz spotkać z grubymi obrośniętymi skórą tykami lub też ze wspomnianymi wyżej zwisającymi z poroży krwawymi “frędzlami”.  Wywołuje to zdumienie i zaniepokojenie wśród turystów, którzy widzą te zwierzęta. Tymczasem jest to zupełnie naturalne.

Poroże jest nasadzane przez jelenie co roku (od marca do lipca i jest uzależnione od kondycji i wieku byka) i rośnie w okrywie skórnej zwanej scypułem, która jest mocno ukrwiona i unerwiona. W momencie skostnienia ostatecznie wykształconych tyk, następuje wycieranie z już niepotrzebnej i martwej okrywy, co często prowadzi do powstania krwawiących ran. Na pięknie ubarwionych, wytartych tykach pozostaje tylko głęboki rysunek rowków po naczyniach krwionośnych, zwany w języku łowieckim “uperleniem” – wyjaśnia Edward Marszałek, rzecznik prasowy RDLP w Krośnie.

Wszystko dla łań

Byki jeleni pod koniec sierpnia przystąpią do rykowiska i będą walczyć o względy łań. Jest to niezwykły leśny spektakl.

Gdy rykowisko osiągnie apogeum można je porównać do koncertu orkiestry symfonicznej: potężnym, niskim basem odzywa się byk stadny, posiadacz haremu składającego się czasem nawet z kilkunastu łań. To centrum rykowiska. Wokół kręcą się nieco słabsze byki, które usiłują “pyskować” bykowi stadnemu. Krążą wokół chmary mając nadzieje, że stadny byk zagapi się na chwilę i będą mogły uwieść którąś z przychylnych mu łań – podkreśla Stanisław Blonkowski, emerytowany zastępca nadleśniczego w Nadleśnictwie Susz.

Więcej informacji o rykowisku znajdziecie tutaj.

fot. Edward Marszałek

ZOBACZ TAKŻE:

Jeleń dla szlachetnie urodzonych

Reklama