Coraz więcej barwnych łąk pełnych polnych kwiatów w miastach

Przez wiele lat synonimem zadbanego miejsca w parku, przy ulicy lub drodze był idealnie równy, zielony i gęsty trawnik. Takimi wzorowymi trawnikami były dla nas trawniki angielskie i znany był na nie prosty przepis: 100 lat koszenia i wałowania. Jeśli chcemy mieć w ogrodzie angielski trawnik, czeka nas dużo pracy.

Reklama

Trzeba zacząć od przygotowania terenu pod trawnik, zbadania rodzaju ziemi i wybrania odpowiedniej mieszanki nasion do wysiewu. Można też ułożyć trawę z rolki, ale jest to znacznie droższe. Potem jednak i tak trzeba cały czas dbać o nią: podlewać, kosić, wałować, nawozić, pilnować by nie pojawiły się chwasty lub mech. A co z kretami i mrówkami, które potrafią w krótkim czasie zniszczyć rezultaty naszego wysiłku? Te problemy często zmuszają nas do stosowania środków chemicznych. Lubimy jednak trawniki za ich różne zalety. Zielona murawa pięknie wygląda, eksponuje rosnące przy niej kwiaty, krzewy i drzewa. Możemy po niej boso spacerować, ciesząc się miękkością trawy.

A jednak pomimo tych zalet wypielęgnowanych trawników, od kilku lat pojawia się wiele głosów, żeby w miastach i własnych ogrodach zastępować trawniki kwietnymi łąkami. Wiosną stokrotki i mniszek cieszą nas na łąkach. W lecie zachwycają nas na polach chabry, maki, koniczyna i rumianki. Niebieskie żmijowce i żółte wrotycze kwitną do później jesieni. Czemu nie mamy cieszyć się nimi również w miastach? Przemawiają za tym racje zarówno ekonomiczne, jak i ekologiczne. W Warszawie, Gdańsku, Gdyni, Katowicach, Wrocławiu, Zielonej Górze, Białystoku i innych większych i mniejszych miejscowościach zobaczymy coraz więcej barwnych łąk pełnych polnych kwiatów. Ich zalety to przystosowanie do naszych warunków klimatycznych i duża odporność na trudne warunki takie jak zanieczyszczenie powietrza, susza i podtopienia. Niektóre rośliny nawet lubią ekstremalne warunki, na przykład maki lubią rosnąć przy torowiskach.

Łąka w mieście – zyskują nasze płuca 

Łąki nie musimy podlewać, nie stosujemy żadnej chemii i wystarczy skosić ją jeden – dwa razy w roku by utrzymać ładny wygląd. To jest ogromna oszczędność dla miast i chociaż oczywiście trawniki w parkach pozostaną, to można pogodzić się z tym, że rośnie na nich nie tylko trawa, ale też koniczyna, babka lekarska, mniszek i stokrotki. Wprowadzenie polnych kwiatów w miejscach do tej pory zwykle obsiewanych trawą, na przykład między jezdniami, przy torowiskach, na pochyłościach, przy zbiornikach wodnych przynosi największe korzyści, ponieważ miejsca te są wyjątkowo trudne do pielęgnacji. Dzięki ograniczeniu koszenia zyskuje i kasa miasta i nasze płuca, bo jedna kosiarka spalinowa generuje tyle zanieczyszczeń co samochód. Doceńmy też, że w okresie upałów łąki o wiele lepiej od traw znoszą suszę. Polska jest bardzo uboga w zasoby wodne i wszystkie rozwiązania, które pomagają ją zaoszczędzić powinny być wykorzystywane.

Dla owadów, ptaków i małych dzikich zwierząt, wykoszone krótko trawniki są porównywalne z asfaltem i betonem. Pszczoły i motyle nie znajdą na nich kwiatów z nektarem. Jeże, jaszczurki i małe ptaki nie będą mieć schronienia i pożywienia. Wszystkie one pomagają nam w naturalny sposób walczyć ze szkodnikami, na przykład zjadają mszyce, komary i ślimaki. Szczególnie ważne jest zadbanie o pszczoły, zarówno pszczoły miodne jak i dzikie. To dzięki zapylaniu przez nie roślin mamy znaczną część pożywienia. Populacja pszczół maleje i każde miejsce wolne od chemii i obfitujące w kwiaty jest bardzo ważne. Miejskie pasieki są coraz liczniejsze, pszczoły w nich są zdrowe i produkują dużo pysznego miodu. Dzięki kwiatowym łąkom, trawom i innym występującym dziko w naszej przyrodzie roślinom zaprosimy te pożyteczne stworzenia do miasta i do naszych ogrodów.

Nudy nie ma!

Nie wszyscy lubią trochę nieuporządkowany charakter kwietnej łąki, inni właśnie tym się zachwycają. Odkrywając na niej nowe kwiaty lub obserwując owady powiedzą, że trawnik jest nudny i nic na nim się nie dzieje. Bez trudu można pogodzić zwolenników obu rozwiązań. W parku kwietna łąka może sąsiadować z wykoszoną murawą, a nawet obszarem porośniętym pokrzywami i podagrycznikiem. Te rośliny są wrogami ogrodników, ale też najlepszym miejscem dla gąsienic motyli i innych pożytecznych owadów, dzięki czemu możemy je obserwować na sąsiadujących z nimi kwiatach.
Wiele informacji o miejskich łąkach znajdziemy na stronie laka.org.pl

Antonina Zalewska

Inne teksty naszej autorki znajdziecie TUTAJ.

Reklama

2 thoughts on “Coraz więcej barwnych łąk pełnych polnych kwiatów w miastach”

  1. Te łąki to tylko wciskanie ciemnoty ludziom. Zarządcom nie chce się kosić, to dorabiają do tego teorię.
    Na trawniku chociaż gówno z można zauważyć i w nie nie wdepnąć, a na takiej łące?

    1. Osoba M nie powinna w ogóle stykać się z tak zwaną naturą, wyraźnie “słychać” obrzydzenie w stosunku do niej…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *