Wymyślił jak jechać rowerem i bezpiecznie odmawiać różaniec

Wygląda jak dzwonek rowerowy albo manetka zmiany przerzutek, a tak naprawdę to różaniec rowerowy, który umożliwia jednoczesną jazdę na rowerze i odmawianie dziesiątki tej modlitwy w drodze do pracy, na wakacjach, pielgrzymkach czy podczas dalekich podróży – To wynalazek nie tylko dla modlących się rowerzystów – zaznacza jego pomysłodawca Franciszek Rakowski.

Reklama

Pewnego wiosennego popołudnia wracałem z pracy do domu na rowerze –  jak zwykle o tej porze roku. Minąłem po prawej stronie Belweder i wjechałem na ścieżkę rowerową wiodącą wzdłuż Alei Ujazdowskich. Wyciągnąłem z kieszeni różaniec i, chwyciwszy go prawą ręką, powoli zacząłem odmawiać kolejne “Zdrowaś, Mario”. Różaniec wszakże jest długim sznurem i zaplątał się w dźwignię prawego hamulca (samo trzymanie różańca w palcach także nie ułatwia szybkiego hamowania). Gdy dojechałem do kolejnej przecznicy, rowerowe światło zielone zamieniło się na czerwone. Przycisnąłem dźwignię lewego hamulca, ale rower tylko nieznacznie zmniejszył prędkość. Starałem się użyć prawego hamulca, ale sznur różańca przewinięty przez rękę moją i rączkę hamulca skomplikował sprawę… Hamować się nie dało. Rower musiałem położyć na prawym boku, ratując w ten sposób swoje życie lub zdrowie –wspomina pomysłodawca różańca rowerowego Franciszek Rakowski.

Kiedy jechał dalej do domu, w jego głowie zaświtał pomysł. A gdyby tak używać różańca rowerowego podobnego do dzwonka, takiego, który nie blokowałby hamulca i dawał znacznie większe bezpieczeństwo i wygodę? Wrócił do domu, przeszukał internet i stwierdził, że takiego wynalazku jeszcze nie było. Postanowił zatem wykonać różaniec rowerowy dla siebie i dla kilkorga znajomych. Miał już w głowie zalążek projektu.

Od pomysłu do realizacji minęły cztery lata. Jednym z kluczowych momentów było dołączenie się do prac nad różańcem Janka Buczka, absolwenta wzornictwa przemysłowego na ASP i mojego dobrego przyjaciela z dawnych lat. Razem opracowaliśmy kilkanaście prototypów w różnych technologiach: z metalu, z plastiku i z drewna; cięte, drukowane i gięte. Żaden nie odpowiadał do końca naszym naszymi oczekiwaniom: a to technologia była za droga, a to kultura pracy (obrotu głowicy) zbyt niska, a to wygląd byle jaki… –  wyjaśnia pan Franciszek.

Pewnego dnia jednak cel został osiągnięty i wtedy zapadła decyzja biznesowa, że zacząć produkować to na większą skalę

Różaniec rowerowy to wynalazek nie tylko dla modlących się rowerzystów. Chciałbym, aby był zachętą dla tych, którzy modlą się na różańcu, a nie są cyklistami – aby zaczęli jeździć na rowerze, oraz dla tych, którzy wprawdzie jeżdżą na rowerze, a nie modlą się na różańcu, aby zaczęli się modlić. Jednym słowem, mam nadzieję, że będzie pomocny wielu, którzy szukają sposobności i czasu do modlitwy – podsumowuje Franciszek Rakowski.

A co z bezpieczeństwem? Otóż jak tłumaczy pomysłodawca, urządzenie najlepiej zamontować na kierownicy roweru w niedalekiej odległości od rączki. Jadąc na rowerze możemy kciukiem przekręcać ruchomą tarczę różańca, przekładając tym samym kolejne paciorki. Różaniec rowerowy umożliwia nam bezpieczne kierowanie rowerem w trakcie modlitwy gdyż cały czas możemy dłonią silnie trzymać rączkę kierownicy. Zapewnia dobre zliczanie modlitw nawet jeśli będziemy musieli odjąć rękę od różańca (pozycja różańca wskazuje ile zostało jeszcze do końca). Więcej informacji znajdziecie na stroniw rozaniecrowerowy.pl

ZOBACZ TAKŻE:

89-latek od najmłodszych lat codziennie zażywa witaminę S jak sport! (video)

Reklama