Jak to z Orłem Bielikiem na kolei było… [felieton]

Z okazji setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości – grupa litewskich maszynistów odegrała na syrenach lokomotyw polski hymn. To taki mały, acz ujmujący za serce gest ze strony naszych sąsiadów Polski – hymn odgrywają lokomotywy z dumnie prezentującym się herbem Litwy na burtach. Radość z tego jakże miłego gestu przyćmiewa trochę smutna refleksja: A dlaczego u nas tak nie może być? Dlaczego polski tabor szynowy pozbawiony został godła państwowego? Czy wstydzimy się naszego godła?

Reklama

Cofnijmy się do pierwszych miesięcy funkcjonowania młodej Rzeczpospolitej. Młody organizm państwowy stanął przed trudnym zadaniem scalenia terytoriów, które jeszcze do niedawna wchodziły w skład trzech różnych systemów administracyjnych. Każdy z nich inaczej funkcjonujący i inaczej definiujący rolę i znaczenie transportu szynowego. W zaborze pruskim kolej była jednym z podstawowych elementów determinujących rozwój gospodarczy. W zaborze rosyjskim funkcja kolei została sprowadzone do roli elementu systemu militarnego.

Doskonale można to zaobserwować, nawet dziś, na mapie sieci kolejowej Polski. Zachodnia część kraju posiada gęstą sieć kolejowych szlaków łączących większe i mniejsze miasta. Wschodnie obszary Rzeczpospolitej – to rzadka sieć linii kolejowych, nierzadko prowadzona z dala od miast i miasteczek. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze różnorodność parku taborowego, odziedziczonego po zaborcach. Dość powiedzieć, że nowopowstała polska kolej u swych początków dysponowała 165 seriami lokomotyw parowych, z czego blisko połowa ze względu na stan techniczny nie nadawała się do pracy eksploatacyjnej. Podobnie rzecz miała się z wagonami do przewozu towarów i pasażerów.

To arcytrudne zadanie – biorąc pod uwagę ówczesna technologię udało się przeprowadzić na tyle, żeby móc śmiało powiedzieć – II Rzeczpospolita odniosła wielki sukces w dziedzinie transportu szynowego. I od razu, na taborze Polskich Kolei Państwowych – bez względu na to, czy nowym, czy starym widnieje polskie godło. Orzeł w koronie “ląduje” praktycznie wszędzie: Na parowozach, wagonach pasażerskich, cysternach, platformach i wagonach krytych.

Dotyczy to również  infrastruktury kolejowej. Chyba nie było w II Rzeczpospolitej większego dworca kolejowego bez godła. Kolej rośnie w siłę: Wraz z budową Gdyni rusza budowa Magistrali Węglowej łączącej Śląsk z portami. Zbudowana w latach 1926–1933 była największą i najnowocześniejszą inwestycją transportową II Rzeczypospolitej. W obszarze przewozów pasażerskich Polskie Koleje Państwowe także mają powody do dumy: Do eksploatacji wchodzą pojazdy szynowe oznaczone symbolem Sax90, znane jako “Luxtorpedy” (o micie związanym z „Luxtorpedą” opowiem innym razem).

Dużą popularnością cieszą się pociągi turystyczne uruchomione w latach 30. XX wieku przy współpracy PKP i Ligi Popierania Turystyki. Pociąg jechał nocą wzdłuż popularnych miejscowości narciarskich. Zatrzymywał się w nich za dnia, aby turyści mogli pojeździć na nartach, zaś nocą w wagonach trwała zabawa. Czasem, aby pasażerom dostarczyć dodatkowej rozrywki, doczepiany był wagon kinowy. Wyprawa takim pociągiem otrzymała zabawną nazwę potoczną: “narty-dancing-brydż”.

Wraz z wybuchem II Wojny Światowej polskie godło znika z na długie lata z polskiego taboru kolejowego. Dopiero w 1945 roku, po zakończeniu działań wojennych Orzeł Biały, wraz z oznaczeniami wraca na tabor kolejowy w formie mniej więcej zbliżonej do tej z XX lecia międzywojennego, jednak bez korony na głowie. Około 1957 roku wchodzą nowe przepisy dotyczące oznakowania taboru szynowego i wagony pozostające pod zarządem PKP tracą bezpowrotnie wizerunek orła. Pozostaje on jedynie na lokomotywach parowych, które nosiły go do końca eksploatacji na sieci PKP. W 1989 roku zostaje wycofany z eksploatacji ostatni czynny parowóz. I tu kończy się historia Orła Białego na taborze Polskich Kolei Państwowych.

Reforma kolei przeprowadzona na wzór brytyjski, polegająca – ogólnie rzecz ujmując na przekształceniu przedsiębiorstwa państwowego w spółkę akcyjną skutkowała całkowitą utratą statusu „państwowości” tej dziedziny transportu. Tym samym orzeł całkowicie znika z szeroko rozumianej “polskiej kolei”.

Stąd właśnie trochę żal, że w tak ważnym momencie dla historii polskiej państwowości – hymn Rzeczypospolitej “grają” pojazdy trakcyjne z “Pogonią” na burtach. Jedno na pewno jest pocieszające.

W herbie Litwy znajduje się podwójny złoty krzyż w błękitnym polu, a więc herb własny Władysława Jagiełły. Zatem… nie jest chyba tak najgorzej ?

Maciej Serweta – miłośnik kolei, jazzu i muzyki filmowej. Szczęśliwy tata Antosia. Dawniej wredny komentator sceny politycznej – dziś uważny obserwator otaczającego go świata. Nie tylko kolejowego. Inne teksty naszego autora znajdziecie TUTAJ.

ZOBACZ TAKŻE:

Oryginalny prezent na stulecie odzyskania niepodległości (video)

Reklama