Akcja #ścieżkadostępu – podziel się przestrzenią

Większość ludzi kiedyś zgubiła się na jakimś dworcu. W obcym miejscu, z ciężkimi bagażami w plątaninie korytarzy nietrudno się przecież pogubić. To teraz pomyślcie jak czują się osoby niewidome! Nie wszyscy wiedzą, że przygotowano dla nich ścieżki doprowadzające, żeby nieco ułatwić im poruszanie. To te srebrne linie położone na posadzkach. Niestety, większość osób widzących nie wie do czego one służą i stawia na nie walizki albo pozwala się tam bawić dzieciom. Można to zmienić – przeczytajcie o akcji #ścieżkadostępu  – podziel się przestrzenią!

Reklama

O tym w jaki sposób są traktowane te ścieżki ostatnio informował Henryk Lubawy z Poznania.
Ktoś powie, że to drobnostka, ale są pewne standardy dostępności budynków użyteczności publicznej dla osób z niepełnosprawnościami i nie tylko. Tymczasem 17 sierpnia na na dworcu Poznań Główny na szynach prowadnicy, która powinna bezpiecznie doprowadzić osobę niewidomą, poruszającą się z białą laską do kasy w holu głównym został postawiony słupek przenośnych barierek, tworzących korytarz dojścia do aktualnie czynnych kas. A przez to osoba niewidoma, która idzie samodzielnie nie przejdzie, bo droga, która powinna być bezpieczna została odcięta – podkreśla pan Henryk.

Sprawa została już zgłoszona PKP Intercity i zostanie wyjaśniona w wewnętrznym postępowaniu.

Na WieleLiter.pl pisaliśmy niedawno o sprawie niewidomej pani Kasi, przewodniczki Niewidzialnej Wystawy, którą została niemalże stratowana przez przechodniów, którzy idąc po ścieżce najpierw wpadli na nią, a następnie zaczęli na nią krzyczeć. Więcej informacji znajdziecie TUTAJ.

Jak widać zastawienie ścieżek prowadzących dla osób niewidomych to nie tylko kwestia zgubionej drogi. Pozostawiony beztrosko bagaż może mieć także smutny finał w postaci złamanej laski czy nawet obrażeń ciała! Stąd też akcja #ścieżkadostępu – podziel się przestrzenią!, którą zainicjowała dyrektor Niewidzialnej Wystawy Małgorzata Szumowska.

– Obserwując przypadki skrajnego braku empatii, wyobraźni czy wręcz bezmyślności i głupoty, a nade wszystko braku wiedzy wśród osób widzących postanowiłam zainicjować tę akcję. Wraz z Niewidzialną Wystawą, która cieszy się już dużym zaufaniem społecznym zamierzam dotrzeć do jak najszerszej rzeszy ludzi – pokazać, nauczyć i uczulić. Gdy postanowiłam wylać swoją bezradność poprzez post na  FB Niewidzialnej Wystawy nie przypuszczałam, że zadzieje się taka magia – ponad 250 udostępnień, zainteresowanie mediów – choć na razie raczkujące, ale rokujące! Wiele Liter.pl, warszawawpigulce.pl, warszawa.pl – to oni napisali o ścieżkach, następnie pojawiła się propozycja rozmowy w Radiu Kolor, z której skorzystałam. To daje ogromną nadzieję! Niedługo po publikacjach i emisji jak zwykle sprawdzałam, co dzieje się na Dworcu Centralnym, który w swym chaosie i pędzie stanowi znakomitą soczewkę do spojrzenia na ten problem. Byłam wniebowzięta – ludzie jakby zaczęli rozumieć albo miałam ogromne szczęście spotykając tych, którzy już wiedzą – wyjaśnia w rozmowie z reporterką WieleLiter.pl Małgorzata Szumowska. 

Jak dodaje, jest osobą widzącą, ale jednocześnie od prawie siedmiu lat pracuje z osobami niewidomymi. A to daje jej szerokie pole do popisu. Zna i czuje bowiem środowisko osób z dysfunkcją wzroku, a z drugiej strony jako osoba widząca wie, co trafi do ludzi, którzy nie rozumieją szczególnych potrzeb.

Mam wsparcie moich pracowników, osób zrehabilitowanych psychologicznie, społecznie, zawodowo oraz wielu otwartych, fantastycznych znajomych, którzy nie widzą, ale rozumieją, że trzeba wystosować jasny i prosty komunikat i pozytywny przekaz. Wierzę, że tropiąc patologie związane z utrudnianiem dostępu do swobodnego i bezpiecznego poruszania się w przestrzeni publicznej, opisując je i tłumacząc dlaczego stanowią zagrożenie dotrzemy z przekazem. Zrobimy to wspólnie, razem, bo właśnie wówczas mamy siłę. Ułatwi to na pewno prosty hashtag, który jednocześnie jest nazwą akcji. Nie stoi za mną żadna grupa interesu, nie potrzebuję na zrobienie akcji pieniędzy, ale wsparcia ze strony mediów, włodarzy miast, zarządzających dworcami, a także spółkami kolejowymi… Wierzę też, że cudownym efektem ubocznym kampanii będzie zrozumienie, że ścieżki dostępu potrzebne są w wielu miejscach. I wszyscy nauczymy się zgodnie dzielić wspólną przestrzenią! Niech wstępem i pierwszym krokiem jest udostępnianie informacji z hashtagiem #ścieżkadostępu  :-) – podsumowuje pani Małgorzata.

ZOBACZ TAKŻE:

Nie zastawiajmy niewidomych ścieżek! To może się źle skończyć!

fot. Henryk Lubawy

Reklama