Skarby pewnego ekscentryka

Takie odkrycia zdarzają się raz na kilkadziesiąt lat i tak naprawdę są odkryciami bardzo przypadkowymi. (…) W tunelu i niewielkim pomieszczeniu, stanowiącym część dawnego zamku rodziny von Everstein, znaleźliśmy tysiące fragmentów zabytków po tym rodzie – podkreśla archeolog Grzegorz Kurka, prowadzący wykopaliska na terenie Zakładu Karnego w Nowogardzie w województwie zachodniopomorskim.

Reklama

Wydawać by się mogło, że zakład karny to niezbyt odpowiednie miejsce na badania archeologiczne. Ale kiedy owo więzienie znajduje się w miejscu, gdzie kiedyś stał zamek rodziny von Everstein, to zmienia postać rzeczy. Podczas tegorocznych badań archeologicznych udało się tam znaleźć prawdziwe skarby…

– Kiedyś ten teren nie był dostępny dla archeologów, ale odkąd obszar zakładu karnego został wpisany do rejestru zabytków jako zamek i grodzisko, wszelkie prowadzone tam prace muszą być uzgadniane z Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków. Kiedy przeprowadzane są tam jakieś większe remonty, należy się spodziewać odkryć archeologicznych. Podczas tegorocznego remontu, związanego z wymianą instalacji wodno-kanalizacyjnych, konserwator wysłał na miejsce archeologa, który by to monitorował. I opłaciło się! Takie odkrycia zdarzają się raz na kilkadziesiąt lat i tak naprawdę są odkryciami bardzo przypadkowymi.
W tunelu i niewielkim pomieszczeniu, stanowiącym część dawnego zamku rodziny von Everstein, znaleźliśmy tysiące fragmentów zabytków, stanowiących pamiątki po tym rodzie. Ze względu na rangę tego znaleziska, zaplanowane w tym miejscu rury kanalizacyjne zostały poprowadzone inną drogą, tak, aby zachować mury w nie naruszonym stanie.
Znaleziska są o tyle cenne, że wszystkie pochodzą z ostatniego okresu działalności zamku, czyli do połowy XVII wieku. Najcenniejsze zabytki to trzy renesansowe figurki – dworzanina (wysoka na 60 centymetrów), rycerza i błazna (wysokich na 40 cm). Są to jedyne znane w Polsce figury renesansowe tego typu. Zostały już posklejane z kilkudziesięciu odkrytych fragmentów. To niewiarygodne, że udało się je prawie w całości posklejać z takich małych elementów.

Ciekawych znalezisk było więcej…

– Znaleźliśmy m.in strzykawkę do lewatywy z XVII wieku. Ten zabieg był powszechnym środkiem na różne dolegliwości. Był bardzo popularny we Francji, a co było tam popularne, stawało się również popularne w całej Europie. Znaleźliśmy też kieszonkowy zegar słoneczny z 1573 roku. W Polsce są tylko trzy takie – jeden znajduje się we Wrocławiu, drugi w Lublinie, a teraz trzeci u nas, w Nowogardzie. Odnaleźliśmy też sygnet z herbem tego rodu i inicjałami. W herbie znajduje się wizerunek kroczącego lwa. Najprawdopodobniej należał on do Georga Caspera von Eversteina.

Kim był ów szlachcic?

– Żył na przełomie XVI i XVII wieku. W 1601 roku, ze względu na chorobę psychiczną został ubezwłasnowolniony, a jego majątkiem zarządzała małżonka. W tamtym okresie ubezwłasnowolnienie stanowiło ogromny afront dla mężczyzny. Podejrzewamy jednak, że nie był chory psychicznie, ale był po prostu ekscentrykiem. Mogły fascynować go m.in. nauki przyrodnicze, stąd kolejne nasze znaleziska, czyli wiele fragmentów szklanych naczyń laboratoryjnych oraz nienaruszony alembik – naczynie, które służyło do destylacji alkoholi i używane było również w alchemii. Ktoś zapewne doszedł do wniosku, że poważne osoby nie zajmują się takimi zagadnieniami. Stąd mogło być to ubezwłasnowolnienie.

Rodzina von Everstein była bardzo potężnym rodem. Co się z nimi stało?
– Rzeczywiście, ich pozycja na terenie Księstwa Polskiego była bardzo wysoka – plasowali się pomiędzy rycerstwem, a książętami pomorskimi. Byli bardzo majętni, co widać po materiale, który odkryliśmy. Jest tam dużo importowanych rzeczy, bardzo kosztownych. Przedstawiciele tej rodziny studiowali, podróżowali i jeżeli zaistniała taka potrzeba potrafili się postawić nawet książętom. Jednak jak to bywa z każdym potężnym rodem, musiał kiedyś wygasnąć. W 1663 roku bezpotomnie umarł ostatni przedstawiciel Krzysztof von Everstein. Od dwustu lat znajduje się tam więzienie, onegdaj zwane przez więźniów piekłem na ziemi…

A co stanie się z cennymi eksponatami?
– Trafiły do Muzeum Archeologiczno-Historycznego w Stargardzie, gdzie specjaliści zajmą się nimi. Eksponaty muszą zostać zabezpieczone, zakonserwowane, jak również w odpowiedni sposób udokumentowane. Jest to bardzo czaso- i pracochłonne. Nie wiadomo kiedy będzie można je obejrzeć.

Rozmawiała Anna Krzesińska

fot. archiwum rozmówcy

Reklama