Emocjonalny szantaż? Niekoniecznie!

Serial “Safe”

Reklama

Jestem serialomaniaczką. Nie wstyd się do tego teraz przyznać, w czasach, gdy wszyscy mamy swoje ulubione historie w odcinkach. Ale też w czasach, gdy w serialach grają Meryl Streep, Nicole Kidman czy Anthony Hopkins. Studia telewizyjne odkryły żyłę złota, ponieważ często sieci telewizyjne typu Netflix, Hulu czy Showmax mogą pozwolić sobie na świetnych scenarzystów i bardzo soczyste opowieści, niejednokrotnie lepsze od tego, co możemy zobaczyć w kinach. Po tym nieco samousprawiedliwiającym się wstępie przejdę do meritum – serialu Netflixa z 2018 roku, który wciągnął mnie na cały weekend.

Poza tym że jestem serialomaniaczką, jestem też wielbicielką thrillerów, horrorów i sensacyjnych powieści. Co w serialu Safe pięknie łączy producent wykonawczy i współautor scenariusza, znany pisarz Harlan Coben. Kto nie czytał “Nie mówi nikomu”, niech szybko nadrobi. Kto czytał – wie, o czym mówię.

Safe to kilkuodcinkowa zamknięta całość. Poznajemy Toma, wdowca, ojca 2 nastolatek, lekarza, mieszkańca bezpiecznego w zamyśle zamkniętego osiedla bogatych domów na przedmieściu Londynu. Tom nie ma lekko – jego żona umarła rok wcześniej, musi radzić sobie z wychowywaniem córek i stara się budować nowy związek z lokalną panią detektyw. Ostrożnie może uznać, że jego życie wraca do normy po trudnych przeżyciach ostatnich miesięcy. I wtedy jego starsza córka Jenny nie wraca z imprezy, a ciało jej chłopaka zostaje znalezione w lokalnym jeziorze. Jednocześnie jej nauczycielka zostaje szantażowana i wkrótce zatrzymana za romans z nieletnim. Czy te sprawy coś wiąże i co ma ze wszystkim wspólnego nowa policjantka?

To co mi się podoba w tym serialu to to, że nie zostajemy jako widzowie emocjonalnie szantażowani przez twórców ani nie każe nam się czekać na rozwinięcie wszystkich tajemnic do samego końca. Każdy odcinek ujawnia część układanki, ale też daje następną zagwozdkę do wyjaśnienia dla ojca, który szuka swojego dziecka. Ogląda się to szybko, produkcja jest zgrabna i pomysłowa. Nie ma też rozwiązań irracjonalnych albo naciąganych, co często jest minusem sensacyjnych seriali (wierzcie mi, jestem ekspertką!). Jedynym minusem jest fakt, że główną postać gra Michael C. Hall, który już zawsze kojarzyć mi się będzie z serialowym Dexterem i niestety cały czas czekałam, aż włoży foliowy fartuch i będzie chciał wymierzać sprawiedliwość skalpelem. Ale poza tym – polecam ten serial, gdy upały zelżeją i będziecie mieli ochotę na leniwy deszczowy weekend z serialem i domowym żarełkiem.

Marta Nienartowicz

Więcej recenzji naszej autorki znajdziecie tutaj.

Reklama