Choinka nie jest jedyną świąteczną rośliną w naszych domach

Święta Bożego Narodzenia mają dla jednych osób przede wszystkim wymiar religijny, inni głównie cenią ich rodzinny charakter. Dla wielu osób najważniejsze są prezenty. To, co łączy wszystkich, albo prawie wszystkich, to warstwa najbardziej zmysłowa, czyli doznania smakowe oraz wizualne. Chcemy, żeby w te Święta otaczało nas piękno, zarówno na zewnątrz jak i w naszych domach. Podziwiamy dekoracje na ulicach miast, oświetlone domy i drzewa w ogrodach. W mieszkaniu najważniejszą ozdobą jest choinka, ale coraz częściej nie jest ona jedyną świąteczną rośliną w naszym domu. Wieszamy pod sufitem jemiołę, w dekoracjach świątecznych umieszczamy gałązki ostrokrzewu oraz doniczki z poinsecją. Każda z tych świątecznych roślin przywędrowała do nas z innej części świata, jedne mają długą historię, a inne znacznie krótszą.

Zwyczaj wieszania gałązek jemioły przy suficie lub nad drzwiami przywędrował do nas z północy, z krajów nordyckich. Zawieszano tam jemiołę nad wejściem do domu, aby odpędzała złe duchy i zapewniała całemu domostwu pokój, miłość i szczęście. Owoce ze względu na swoją lepkość były uważane za boskie nasienie. Pod jemiołą można się bezkarnie całować – mężczyzna przy każdym pocałunku zrywa z jemioły jeden owoc, a ten, który zerwie ostatni, otrzymuje dar płodności. Ten zwyczaj narodził się w Anglii w XVII wieku. W starych książkach zielarskich można znaleźć informację, że najcenniejsza jest jemioła rosnąca na dębach. Kapłani Gallów odprawiali ceremonie religijne pod dębami, na których rosła jemioła, a ścięta z dębu złotym sierpem w określonym dniu stanowiła talizman przeciw czarom, zapewniała powodzenie w bitwie i chroniła niemowlęta. Problemem jest to, że jemioła nie rośnie na europejskich dębach, trudno więc zweryfikować jej magiczną moc.

Gałązki ostrokrzewu, którego błyszczące liście zakończone są ostrymi kolcami i ozdobione licznymi kulkami czerwonych owoców, pojawiają się często jako dekoracja świątecznych kartek i serwetek. W Anglii przyjął się zwyczaj, że z gałązek wykonuje się wianki wieszane na drzwiach wejściowych do domu.
Od dawna wierzono, że krzew ostrokrzewu ma szczególną moc. Druidzi uważali, że jego liście chronią przed złymi duchami i nosili je we włosach. W heraldyce liść ostrokrzewu symbolizuje prawdę. W średniowieczu przypisano ostrokrzewowi symbolikę chrześcijańską: ostre kolce na liściach wyobrażają koronę cierniową Jezusa, owoce – krople krwi, a kształt liścia przypominający płomień symbolizuje miłość, którą Bóg płonie do Swojego ludu. Wielkim walorem ostrokrzewu są żywe kolory, które utrzymuje przez całą zimę: błyszczące ciemnozielone liście i żywa czerwień owoców. W sposób naturalny taki krzew musiał stać się świąteczną ozdobą. Coraz więcej ostrokrzewów rośnie w naszych ogrodach i chociaż nie widziałam w handlu gałązek ostrokrzewu, to nawet jeśli nie mamy własnego, z pewnością znajdzie się u znajomego. Udekorujmy drzwi lub stół gałązkami, to o wiele piękniejsze niż tak popularny sztuczny stroik ze świeczką.

Rośliną, która najpóźniej weszła do naszych domów jako bożonarodzeniowa ozdoba, ale zrobiła błyskawiczną karierę, jest poinsecja. Na początku XX wieku ta roślina pochodząca z Meksyku została zaprezentowana w Los Angeles jako kwiat Bożego Narodzenia. Bardzo szybko jest sława rozeszła się szeroko i obecnie na całym świecie sprzedawanych jest w okresie świątecznym 100 milionów sztuk. Ozdobą poinsecji są wybarwione na czerwono liście układające się w kształt gwiazdy. Do tego nawiązują jej nazwy w wielu językach: Gwiazda betlejemska po polsku, Christmas Star po angielsku, czy po włosku Stella di Natale. Teraz kupimy Gwiazdę betlejemską w różnych kolorach: białą, kremową i różową, ale chyba nie ma piękniejszej od czerwonej. Poinsecja stała się popularnym prezentem oraz elementem dekoracji, ale wystarczy po prostu ładna doniczka, w której umieścimy kwiat, być może trochę mchu do jej obłożenia i mamy kolejną dekorację, która doda świątecznego blasku domowi.

Antonina Zalewska

Inne teksty naszej autorki znajdziecie TUTAJ.

ZOBACZ TAKŻE:

Wypuszczanie karpia do rzeki nie ma sensu!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *