Nietoperz w mieszkaniu! Co robić?

Takich nieproszonych gości pewna warszawianka z pewnością się nie spodziewała! Do jej mieszkania przy ulicy Smolnej wleciało… trzydzieści nietoperzy! To była ekstremalna sytuacja i w takich przypadkach potrzebna jest szczególna pomoc specjalistów. Nasz ekspert podpowiada zaś, co zrobić kiedy do naszego domu zabłąka się pojedynczy osobnik!

Reklama

Opowieść o trzydziestu nietoperzach w mieszkaniu brzmi niczym z filmu. Choć trudno w to uwierzyć, wydarzyła się jednak w rzeczywistości. Jak relacjonują stołeczni strażnicy miejscy, po przyjeździe na miejsce zastali całe stado pobudzonych ssaków, które latało po całym mieszkaniu.

Z uwagi na zagrożenie pogryzieniem wezwana została także straż pożarna, która użyczyła strażnikom miejskim strojów ochronnych. Tak wyposażony Ekopatrol przystąpił do odławiania fruwających intruzów. W ciągu godziny połowę z nich udało się schwytać, reszta wyleciała przez otwarte okna.

Odłowione nietoperze zostały wypuszczone do środowiska naturalnego – podsumowują interwencję strażnicy miejscy.

We włosy się nie wplątują 

Latem zdarza się, że zwłaszcza młode nietoperze mylą się i trafiają pod dachy. Mało kto cieszy się z wizyty tych nieproszonych gości. Co zatem zrobić, kiedy to zwierzę zawita do naszego domu?

W miastach mieszkają różne gatunki nietoperzy: jedne wolą dziuplaste drzewa w nadwiślańskich łęgach, inne tworzą kolonie w budynkach na strychach bloków. Głównie z tymi drugimi możemy się zetknąć, gdy przypadkowo trafią do czyjegoś mieszkania. Pamiętać trzeba, że niektóre gatunki potrafią nawet zimować w szczelinach elewacji bloków. Jeśli nietoperz nas “odwiedzi”, to, z uwagi na ryzyko wścieklizny, nie wolno łapać takiego delikwenta gołymi rękami. Najlepiej poczekać aż gdzieś przysiądzie/zawiśnie i wtedy przykryć go pudełkiem, a od dołu delikatnie wsunąć pokrywkę czy tekturę. O ile nie doszło do pogryzienia/podrapania człowieka lub zwierzęcia, możemy samodzielnie wypuścić go na wolność. Mitem jest, że nietoperze wplątują się we włosy czy same z siebie atakują ludzi. Mogą ugryźć tylko wtedy kiedy będziemy próbowali je chwytać gołymi rękami – podkreśla w rozmowie z reporterką WieleLiter.pl stołeczny lekarz weterynarii Łukasz Skomorucha, specjalizujący się w pomocy zwierzętom egzotycznym.

fot. Łukasz Skomorucha, strazmiejska.waw.pl/

ZOBACZ TAKŻE:

W stolicy niczym w serialu „Przystanek Alaska”

Reklama