Łapie za serce, ściska za gardło…

To nie jest film biograficzny. Nie do końca, bo jeśli opowiada historię, to całego zespołu a nie tylko Freddiego Mercury. W tym sensie reklamowanie „Bohemian Rhapsody” jako biografii to nieporozumienie, które zahacza też trochę dalej, bo niektóre fakty z historii Queen zostały zamienione miejscami i latami. Tak więc biografowie zespołu mogą być trochę zdziwieni takim … Czytaj dalej

WieleLiter.pl