Nietypowy dowcip na Dzień Sekretarki (tylko dla pełnoletnich)

Trzy tygodnie temu miałem 50. urodziny. Nie ukrywam, że spodziewałem się jakieś niespodzianki, chociażby życzeń od żony i dzieci, a nawet jakiegoś prezentu. Tymczasem w dniu urodzin żona nie powiedziała mi nawet „dzień dobry”, dzieci również zjadły śniadanie nie odzywając się. Kiedy wychodziłem z domu, byłem smutny i rozczarowany.

Przyszedłem do firmy, gdzie moja sekretarka Ela powitała mnie słowami: Dzień dobry szefie. Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin.

Poczułem się nieco lepiej, że jednak ktoś pamiętał o moich urodzinach. Wszedłem do gabinetu i pracowałem, kiedy około godziny 12 przyszła sekretarka i zaproponowała, żebyśmy poszli na lunch, skoro mam dziś urodziny,

 Tylko pan i ja – podkreśliła.

Pomyślałem, że to bardzo miał z jej strony. Poszliśmy do małej, kameralnej knajpki, gdzie zjedliśmy dobry obiad i wypiliśmy po kieliszku wina. 

– To taki piękny dzień, może nie wracajmy dziś do biura. Chodźmy do mnie, bo mieszkam niedaleko – zaproponowała Ela. 

Zgodziłem się. Gdy przyszliśmy przeprosiła mnie na chwilę, powiedziała, że przebierze się w coś wygodniejszego.

– Oczywiście – zgodziłem się podniecony myśleniem o tym, co stanie się dalej.

Po kilku minutach wróciła przebrana. Niosła wielki tort urodzinowy. Za nią szła moja żona, a dalej dzieci i kilkoro moich przyjaciół.  Wszyscy śpiewali „Sto lat”, a ja siedziałem na kanapie…

… nagi.

ZOBACZ TAKŻE:

W pewnym mieście powstał sklep, w którym każda kobieta mogła sobie kupić męża (dowcip)

Fot. główna ma charakter poglądowy. 

WieleLiter.pl