Te krowy są miernikiem bogactwa ich właściciela

Watussi, hodowana w Afryce Wschodniej, uważana jest za jedną z najstarszych ras bydła domowego na świecie. Znane są z rysunków jaskiniowych oraz egipskiego malarstwa grobowego. Tamtejsza ludność nazywa je „Inyambo” co tłumaczy się jako “krowy z bardzo długimi rogami”. Ilość posiadanego bydła jest miernikiem bogactwa właściciela.

Reklama

Watussi (Bos taurus) to rasa bydła domowego hodowana w Afryce Wschodniej (głównie Uganda i Rwanda) uważana za jedną z najstarszych na świecie. Znane są z rysunków jaskiniowych oraz egipskiego malarstwa grobowego.  Średnia długość ich życia wynosi ponad 20 lat. Dorosłe samce osiągają masę bliską tysiąca kilogramów.

„Watussi” oznacza tyle co Tutsi, a to z kolei nawa jednego z trzech największych plemion zamieszkujących tę część Afryki. Jednak tamtejsza ludność nazywa je „Inyambo” co tłumaczy się jako “krowy z bardzo długimi rogami”.  Ilość posiadanego bydła jest dla wielu tamtejszych plemion miernikiem bogactwa właściciela

Cechą charakterystyczną gatunku są rogi o imponujących wymiarach  przy nasadzie, w obwodzie mogą mieć nawet 50 cm oraz długość przekraczającą 150 cm. To dzięki nim rasa ta jest odporna na trudne warunki w jakich żyje, bowiem wewnętrza część rogów pokryta jest siatką naczyń krwionośnych, dzięki którym duża ilość ciepła wydalana jest na zewnątrz bez potrzeby pocenia się i strat w gospodarce wodnej organizmu. Oczywiście rogi pełnią również rolę obronną.

W ostatni dzień wakacji, 31 sierpnia, przyszedł na świat we wrocławskim zoo cielak watussi – rasy krów afrykańskich o największych rogach na świecie. Córka Delicji i Enapa ma się świetnie, a matka nie odstępuje jej na krok. Pracownicy zoo się cieszą i szukają imienia dla nowego mieszkańca.

W maju 2016 r. opiekunowie zoo wre Wrocławiu uratowali cielaka watussi, którego porzuciła matka. Drażetka, bo takie nadano jej imię, wyrosła na piękną krowę i żyje szczęśliwie w Zoo Safari Borysew. Kiedy więc okazało się, że Delicja – krowa watussi, ponownie spodziewa się potomstwa obudziło to nadzieje i obawy wśród opiekunów.

Nasza praca to przede wszystkim doglądanie zwierząt. Kiedy zdarza się, że rodzice porzucają potomstwo, stajemy się pielęgniarzami. To bardzo wymagające i odpowiedzialne zadanie. Podejmujemy się tego z pełnym poświęceniem, ale nie tak powinno być. Cielak watussi powinien być wychowywany przez przedstawiciela swojego gatunku, nie człowieka. Dlatego, kiedy Delicja urodziła i zajęła się cielakiem, odetchnęliśmy z ulgą – opowiada Łukasz Karolik, opiekun kopytnych we wrocławskim zoo.

Młodą krówkę można już oglądać na wybiegu, gdzie spaceruje pod czujnym okiem matki. Póki cielak nie podrośnie, ojciec będzie oddzielony, by przypadkiem nie zrobił córce krzywdy. Do tego czasu widują się przez odgrodzenie. A jak na imię będzie miała najnowsza mieszkanka zoo? To zależy między innymi od Ciebie! Pracownicy zachęcają do składania propozycji na profilu ogrodu na Facebooku.

ZOBACZ TAKŻE:

Stoją na skraju wymarcia. Z powodu ludzkiej pazerności

Fot. ZOO Wrocław

Reklama

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *