Poszukiwany ukrył się w pudełku po telewizorze. Coś jednak poszło nie tak

Pomysłowość osób, które są poszukiwane przez policję bywa doprawdy zaskakująca. Słyszeliśmy już o przypadkach chowania się na dachu, za pralką, w kukurydzy, w kanapie, w piwnicy czy za firanką! Tym razem 35-latek, który był poszukiwany przez biłgorajskich policjantów schował się w pudełku po 48-calowym telewizorze plazmowym, które znajdowało się na piecu kaflowym.

Reklama

Do zdarzenia doszło kilka dni temu. Dzielnicowi biłgorajskiej komendy udali się do miejsca, gdzie mieszkał 35-latek, jednak go nie zastali. Mężczyzna ukrywał się przed organami ścigania od drugiej połowy lipca tego roku. Jest on dobrze znany policjantom z uwagi na swoją kryminalną przeszłość. Był wielokrotnie karany między innymi za pobicie, kradzież, posiadanie narkotyków i nie wywiązywanie się z obowiązku alimentacyjnego.

– Policjanci na podstawie informacji własnych ustalili, że może on przebywać u znajomego 45-latka w tej samej miejscowości. Natychmiast udali się pod jego dom i zauważyli poszukiwanego przez okno. Drzwi do budynku były zamknięte, a właściciel w widocznym stanie nietrzeźwości nie reagował na polecenia otworzenia drzwi. Policjanci w związku z powyższym o pomoc poprosili straż pożarną, która po przybyciu na miejsce siłowo otworzyła drzwi – relacjonuje Joanna Klimek, rzecznik prasowy policji w Biłgoraju.

Po wejściu do środka okazało się, że 35-latek ukrył się przed policjantami w pudełku po 48-calowym telewizorze plazmowym, które znajdowało się na piecu kaflowym. Mężczyzna został zatrzymany i przewieziony do komendy a następnie do zakładu karnego. W chwili zatrzymania znajdował się w stanie nietrzeźwości, miał w organizmie prawie trzy promile alkoholu. Teraz najbliższe siedem miesięcy spędzi w za kratami.

Poszukiwany za wymuszenia i pobicia schował się… za firanką!

Nie chciał ponownie trafić za kratki, więc znalazł nietypową kryjówkę

Chciał ukryć się w kościele, ale mu się nie udało

Fot. ma charakter poglądowy, źródło policja.gov.pl

Reklama

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *