Czy grozi nam plaga żmij? Fakty i mity

– Sprawy zachodzą już za daleko. Musimy Was o tym poinformować… One już są…. One już pełzną… one naprawdę istnieją…. Mowa o owianych licznymi legendami, historiami rodem z mrocznych dreszczowców żmii zygzakowatych – podkreślają leśnicy z Nadleśnictwa Wisła. – Wyspecjalizowana grupa dochodzeniowa mając na uwadze wasze bezpieczeństwo czuje się zobowiązana do przekazania kilku informacji.

Reklama

MIT: jad żmii zabija! 
FAKT : jad jest groźny tylko dla dzieci, osób starszych, chorujących, uczulonych. Osobie zdrowej nic nie grozi, ale do lekarza ZAWSZE trzeba się zgłosić. Co ciekawe tylko 50% ukąszeń żmii zawiera jad, druga połowa, to swego rodzaju ukąszenia “ostrzegawcze”.

MIT : czeka, żeby zaatakować 
FAKT: wąż nas nie słyszy, wyczuwa jedynie drgania, więc dlatego czasami tak późno się oddala. Ale nie chowa się specjalnie za pniakiem i nie czeka na grzybiarza.

MIT : jad żmii trzeba wyssać
FAKT: nigdy czegoś takiego nie róbmy! Nie zakładajmy także opasek uciskowych. Staramy się jak najszybciej przetransportować poszkodowanego do szpitala

MIT : żmija skacze na 5m !
FAKT : to nie kangur, więc nie skacze 

Jak dodają naukowcy z SGGW, wiosną gady budzą się z hibernacji, w której trwały od jesieni, wypełzają ze swoich kryjówek i zaczynają dobierać się w pary. Dlatego to właśnie wiosną i latem stosunkowo najłatwiej je spotkać. Łatwo też się ich wystraszyć. Nie należy jednak bić na alarm, że węży jest zbyt wiele, bo to jak najbardziej naturalne i pożądane zjawisko.

Nie ma się czego bać

Żmija zygzakowata jest jedynym jadowitym wężem żyjącym w Polsce. Nie oznacza to jednak, że zbiera wśród mieszkańców naszego kraju krwawe żniwo. Wręcz przeciwnie: to bardzo płochliwy gad, który jak wszystkie dzikie zwierzęta raczej ucieka przed człowiekiem, niż go atakuje. Kąsa wyłącznie w sytuacji, gdy czuje się zagrożony i nie ma drogi ucieczki. Dlatego, zauważywszy węża, najlepiej zostawić go w spokoju i odejść. W żadnym wypadku nie można go dręczyć:

Zarówno żmije, jak i bardzo podobne do nich gniewosze plamiste znajdują się pod ochroną. Za ich zabicie grozi kara grzywny, a nawet pozbawienia wolności. To nie żmija jest zagrożeniem dla człowieka, ale człowiek dla żmii – tłumaczy dr Krzysztof Klimaszewski, herpetolog z Wydziału Nauk o Zwierzętach SGGW.

Niepokojona żmija może zaatakować w obronie własnej. Wchodząc do lasu, idąc na jagody czy zbierać grzyby, stosunkowo łatwo nadepnąć lub szturchnąć ręką pełzającego lub odpoczywającego gada, dlatego najlepszą ochroną są pełne buty i duża ostrożność.

Pierwsza pomoc

Jeśli zdarzy się, że żmija mimo wszystko nas ukąsi, nie jest to powód do paniki. Mimo że jej jad zawiera ponad 20 substancji, nie powinien wyrządzić dużej szkody dorosłemu zdrowemu człowiekowi – pod warunkiem, że natychmiast zostanie mu udzielona pomoc.

Zwykle w miejscu ukąszenia pojawia się stan zapalny, a więc obrzęk, ból i zaczerwienienie. Jeśli toksyna z jadu dostanie się do krwi, to dochodzą kolejne objawy: duszności, zawroty głowy, przyspieszenie rytmu serca, czasem utrata przytomności. W żadnym wypadku nie należy tego bagatelizować. Trzeba wezwać karetkę i udzielić poszkodowanemu pierwszej pomocy: unieruchomić poszkodowaną kończynę, podnieść ją lekko do góry i przyłożyć w miejsce ukąszenia zimny okład.

Prawdopodobieństwo spotkania żmii jest niewielkie, a prawdopodobieństwo ukąszenia – jeszcze mniejsze. Przestrzeganie podstawowych zasad zapewni nam bezpieczeństwo zarówno na górskim szlaku, jak i w lesie czy na polanie.

Kiedy rzeczywistość rozmija się z egzotycznymi wyobrażeniami…

 

Źródło, fot.: informacje prasowe SGGW/Katarzyna Wolanin/konsultacja merytoryczna: dr Krzysztof Klimaszewski, Katedra Biologii Środowiska Zwierząt, Wydział Nauk o Zwierzętach SGGW. FB Nadleśnictwo Wisła Lasy Państwowe. 

Reklama

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *