Chciał uczyć innych drogowego savoir-vivre. Problem w tym, że był pijany!

56-letniemu “kierowcy” nie spodobał się styl jazdy młodego motocyklisty. Jechał więc za nim, a gdy ten zatrzymał się na stacji benzynowej w Wałbrzychu, wysiadł z auta i próbował go pouczyć jak jego zdaniem powinien jeździć. Problem w tym, ze sam ledwo trzymał się na nogach. Tak więc role się odwróciły i to motocyklista wezwał policję, aby zajęła się samozwańczym “szeryfem”. 

Reklama

Jak informują wałbrzyscy mundurowi, do tej nietypowej sytuacji doszło w miniony piątek około godziny 18:50. 29-latek jechał motocyklem od centrum Wałbrzycha w kierunku dzielnicy Biały Kamień. Za nim cały czas poruszał się kierowca samochodu osobowego.

– Młody mieszkaniec naszego miasta postanowił zjechać jednośladem na stację benzynową przy ul. Wysockiego. Ku jego zdziwieniu, drugi z kierujących także to zrobił. Podejrzanie wyglądający mężczyzna wysiadł następnie ze swojego samochodu i poinformował motocyklistę o nieodpowiedniej kulturze jazdy. Mężczyznę zaskoczyło najbardziej to, iż zwracający mu uwagę kierujący ledwo trzyma się na nogach. Powiadomił więc policję – relacjonuje oficer prasowy wałbrzyskiej policji Marcin Świeży.

Przybyli na miejsce funkcjonariusze szybko ustalili, że samochodem osobowym kierował kompletnie pijany 56-latek. Badanie urządzeniem wykazało w jego organizmie 1,64 promila alkoholu w organizmie.

– Samozwańczy, miejscowy szeryf nie posiadał także uprawnień do kierowania pojazdami. Stwierdził, że nie jest pijany, a tylko podpity. Mężczyzna za popełnione czyny odpowie teraz przed sądem. Jego pojazd trafił na parking strzeżony – wyjaśnia Marcin Świeży.

Policjanci przypominają, że za jazdę pojazdem w stanie nietrzeźwości oraz bez uprawnień grożą wysokie kary. Poza tą dotkliwą finansową sąd na podstawie kodeksu karnego może orzec długotrwały zakaz kierowania pojazdami, a nawet zastosować karę pozbawienia wolności do dwóch lat.

ZOBACZ TAKŻE:

Seniorzy bohatersko odparli atak młodego bandyty

Fot., źródło policja.gov.pl

 

Reklama

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *