Strażacy uratowali kocięta wrzucone w worku do rzeki

Zaczepione na konarze, na wpół zatopione w wodzie, w plastikowym worku na śmieci z kamieniami. Niewiele brakowało, aby –  zgodnie z intencją ich oprawcy lub oprawców – utonęły. Na szczęście pisk sześciorga kociąt usłyszeli młodzi strażacy z OSP Wąwolnica w wojewodztwie lubelskim.

Reklama

Jak dowiedziała się reporterka WieleLiter.pl od jednego z tamtejszych strażaków, kocięta przypadkowo znalazło dwóch młodych strażaków w wieku 16 i 18 lat. Szli z psem na spacer , kiedy usłyszeli pisk na brzegu rzeki. Zaczęli szukać i znaleźli worek zaczepiony na konarze na wpół zatopionym w wodzie. Niedaleko przechodził inny strażak ze znajomymi, którzy pomogli im wyciągnąć worek.

Po otwarciu znaleźli w nim sześć kotów oraz kamienie. Zwierzęta szybko trafiły do pudełka z kocem, aby mogły się ogrzać. W międzyczasie ustalono, że kotki można oddać do jednej z lubelskich fundacji i że trafią w dobre ręce, bo zajmie się nimi jedna pani z Nałęczowa. Policjanci, którzy przyjechali na miejsce obiecali zawieźć je na miejsce – relacjonuje strażak z OSP Wąwolnica.

Sprawą zajęła się policja. Sprawcy lub sprawcom tego bestialskiego czynu grozi kara. Zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt, kto zabija, uśmierca zwierzę  podlega karze pozbawienia wolności do trzech lat.  Tej samej karze podlega ten, kto znęca się nad zwierzęciem. Jeżeli sprawca czynu działa ze szczególnym okrucieństwem, podlega karze pozbawienia wolności od trzech miesięcy do pięciu lat. W razie skazania za to przestępstwo sąd orzeka nawiązkę w wysokości od tysiąca do stu tysięcy złotych na wskazany cel związany z ochroną zwierząt.

fot. FB OSP Wąwolnica

ZOBACZ TAKŻE:

Spiłował swojemu psu zęby szlifierką. Na żywca!

Reklama