Nietypowi złodzieje. Jeden głodny, drugi spragniony…

Rybniccy i białostoccy policjanci zatrzymali dwóch dość niecodziennych amatorów cudzej własności. Jeden pokusił się na łup w postaci kilkudziesięciu piw, a drugi – na dwadzieścia konserw mięsnych. Ten pierwszy poddał się dobrowolnie rocznej karze więzienia, drugi będzie tłumaczył się przed sądem.

Reklama

Do dyżurnego policji w Rybniku zadzwoniła pracowniczka jednego z tamtejszych lokali, informując, że po przyjściu do pracy zauważyła mężczyznę, który spał przy barku w ogródku piwnym. Wokół niego leżały puste butelki po piwie, kilkadziesiąt piw spakowanych do reklamówek oraz łańcuch, który zabezpieczał kratę barku. Po przybyciu na miejsce policjanci obudzili śpiącego 43-latka…

Okazało się, że mężczyzna w nocy włamał się przez zamkniętą kratę do barku ogródka piwnego. Spakował kilkadziesiąt piw, z których kilka postanowił zdegustować na miejscu. Wtedy zmorzył go sen. Zbudzili go dopiero interweniujący policjanci. 43-latek został zatrzymany i przewieziony do rybnickiej komendy. Badanie trzeźwości wykazało w jego organizmie ponad 3 promile alkoholu. Po wytrzeźwieniu został przesłuchany i usłyszał zarzut włamania. Mężczyzna przyznał się do winy i poddał dobrowolnie karze roku więzienia. To nie jest jego pierwsza taka kradzież. Już wcześniej miłośnik złocistego trunku wpadł na jego kradzieży z ogródka piwnego, o czym informowaliśmy w sierpniu – relacjonują policjanci z Rybnika.

Z kolei kilka dni temu policjanci z białostockiej patrolówki otrzymali zgłoszenie o włamaniu do jednego z domów pomocy społecznej na terenie miasta. Na miejscu ustalili, że sprawca najpierw pokonał siatkę zabezpieczającą okno, a następnie wszedł do środka magazynku, z którego to ukradł… 20 konserw mięsnych. Funkcjonariusze szybko ustalili podejrzewanego, mimo że złodziej zdołał uciec jeszcze przed przyjazdem mundurowych. 23-latek został zatrzymany tego samego dnia i trafił do policyjnego aresztu. Usłyszał zarzut kradzieży z włamaniem, za który następnie odpowie przed sądem.

ZOBACZ TAKŻE:

Pod Warszawą grasował pyton, a Świebodzice mają swojego… krokodyla!

Reklama