W górach turysta turysty w biedzie nie opuści

Pracownicy GOPR Beskidy mają za sobą pracowitą niedzielę. Pomogli skrajnie wyczerpanemu biegaczowi, jednej turystce, która rozcięła głowę i drugiej, która spadła ze skał. Przy okazji chwalą postawę przygodnych turystów, którzy bez wahania udzielili pierwszej pomocy poszkodowanym.

Reklama

W niedzielę doszło do kilku poważnych wypadków.  Do skrajnie wyczerpanego biegacza na Rysiance (dreszcze i przykurcze, wymioty, krwotok z nosa, silny ból brzucha, odwodnienie oraz stwierdzona wcześniej niedokrwienna choroba serca) dotarli ratownicy z Hali Miziowej. Po udzieleniu pierwszej pomocy został on ewakuowany przez zadysponowane na miejsce Lotnicze Pogotowie Ratunkowe – relacjonuje Patryk Pudełko z GOPR Beskidy.

Jak dodaje, chwilę po tym zdarzeniu pomocy wymagała turystka poszkodowana w rejonie Hali Boraczej. Upadła na szlaku i zraniła się w głowę. Została opatrzona przez towarzyszy wycieczki oraz ewakuowana do Rajczy-Nickuliny przez przybyły na miejsce zespół ratowników.

Goprowcy nie mieli chwili wytchnienia, bo tuż przed 16 do CSR dotarła informacja od turysty, iż 200 metrów poniżej szczytu Skrzycznego turystka spadła ze skał i straciła przytomność. Na miejsce zdarzenia dotarł zespół ratowników, który stwierdził poważny uraz głowy z silnym bólem oraz uraz lewej ręki.

Turystka była już przytomna. Mogła mówić o dużym szczęściu, gdyż tuż po zdarzeniu została opatrzona przez znajdującego się w pobliżu turystę (ratownik medyczny), który zatamował duże krwawienie. Ratowaną po zaopatrzeniu i podaniu tlenu unieruchomiono w materacu vacuum oraz przekazano do zadysponowanego na miejsce śmigłowca LPR – wyjaśnia Patryk Pudełko. – We wszystkich przypadkach należy docenić postawę przygodnych turystów, którzy bez wahania udzielili pierwszej pomocy poszkodowanym – podsumowuje.

fot. GOPR Beskidy

ZOBACZ TAKŻE:

Poślizgnięcia, upadki i braki kondycyjne!

Reklama