Dziecko w tłumie znika błyskawicznie!

Przerażone, zapłakane dzieci i spanikowani rodzice. Żeby do tego doszło, wystarczy chwila nieuwagi, zwłaszcza, gdy wokół jest tłum ludzi. Dziecko potrafi bowiem błyskawicznie zniknąć z oczu rodziców. Później jest gorzej, bo ono nie potrafi do nich wrócić, a oni z kolei często nie potrafią znaleźć potomka. Tymczasem, zwłaszcza dla małego dziecka, jest to bardzo stresujące przeżycie. W ostatnich dniach w centrum Gdańska doszło do kilku takich przypadków z udziałem zagranicznych turystów.

Reklama

Najpierw zgubił się siedmiolatek z Norwegii. Do gdańskich strażników miejskich podeszli jego spanikowani rodzice. Informacje jak wygląda natychmiast trafiły do wszystkich patroli i na szczęście po chwili chłopiec się odnalazł. 

Kolejną “zgubę” zgłosił pewien mężczyzna, który zobaczył małego, zagubionego chłopca bez opieki. Mundurowi natychmiast udali się we wskazane przez niego miejsce.

Dziecko miało około czterech lat. Było przerażone, cały czas płakało. Nie można było się z nim porozumieć. Przede wszystkim próbowaliśmy uspokoić chłopca, ale nie było to łatwe. Chwilę później podeszła do nas para na widok której dziecko zareagowało bardzo emocjonalnie. Byli to jego rodzice, obywatele Węgier. Czterolatek z płaczem rzucił się im w ramiona – opowiada gdański straż miejski Piotr Milewski.

Trzecie dziecko do patrolu przyprowadził kelner jednej z gdańskich restauracji.

Udało nam się dowiedzieć od chłopca, że ma siedem lat i jest obywatelem Niemiec. Uspokoiliśmy go i zaczęliśmy się rozglądać, czy w pobliżu nie ma rodziców malca. Wtedy oni do nas podeszli, gdyż zauważyli swoją pociechę w naszym towarzystwie. Chłopiec wpadł im w objęcia – relacjonuje strażnik miejski Paweł Nadowski.

Na szczęście każda z opisanych sytuacji miała pomyślne zakończenie. Tym niemniej każdej z nich towarzyszył ogromny stres oraz złe emocje, których przecież można było uniknąć…

Stracić z oczu rodziców w obcym mieście i nagle zostać samemu pośród tłumu obcych ludzi to dla kilkulatka bardzo stresujące przeżycie. Nawet gdy wszystko skończy się dobrze, traumatyczne doświadczenie może długo powracać we wspomnieniach. Dlatego też kolejny raz prosimy rodziców i opiekunów, aby bacznie pilnowali swoich pociech – podsumowuje Wojciech Siółkowski ze Straży Miejskiej w Gdańsku.

Reklama