Sześćset ptasich interwencji

Półtorametrowy wąż zbożowy, który leżał sobie spokojnie w obudowie lodówki w piwnicy. Niespokojna pustułka, która zaklinowała się między rynną a murem. Był też pewien amstaff, który chciał przejechać się tramwajem. Poznański Eko Patrol przez ostatnie dni miał pełne ręce roboty.

Reklama

W weekend patrol otrzymał zgłoszenie od mieszkańca Piątkowa, że w piwnicy domu jego pies wyczuł inne zwierzę . Okazało się, że w obudowie lodówki znalazł sobie schronienie… około półtorametrowy wąż zbożowy. Nie wiadomo skąd przypełzł. Jedno jest pewne – nie należał do właściciela posesji. Nieproszonego gościa funkcjonariusze przewieźli do Straży dla Zwierząt.

Szybko trafiła im się kolejna interwencja. Otóż pracownicy, remontujący elewację jednego z poznańskich budynków zauważyli pustułkę uwięzioną na wysokości trzeciego piętra. Pazury jednej nogi zaklinowały się jej pomiędzy murem budynku a mocowaniem spustu rynny. Bez pomocy człowieka ptak nie miał szans na uwolnienie się. Tym razem oprócz Eko Patrolu potrzebna była interwencja Straży Pożarnej. Ranną pustułkę strażnicy umieścili w specjalnym pojemniku i przewieźli do Ptasiego Azylu. 

Rocznie strażnicy Eko Patrolu przewożą do Ptasiego Azylu blisko 600 ptaków wymagających pomocy człowieka.

ZOBACZ JESZCZE:

O amstaffie, co jeździł tramwajem

 

fot. FB Straż Miejska Miasta Poznania

Reklama