Osioł z „bolesną” historią

Dziś jest to najczęściej fotografowane zwierzę w Toruniu, zaś wesołych śmiałków, wdrapujących się na ośli grzbiet jest bez liku. Jednak kiedyś tym, którzy musieli go dosiąść,  nie było wcale do śmiechu…

Reklama

Chodzi o odlanego z brązu osła, projektu Małgorzaty Więcławskiej i Karola Furyka, który od 11 lat stoi
u wylotu ulic Szerokiej i Żeglarskiej. To bardzo sympatyczne (przynajmniej z pozoru) zwierzę ma 1,5 metra wysokości i 2 metry długości.

Nawiązuje do swojego poprzednika, który stał w tym miejscu w XVII i XVIII wieku, nieopodal odwachu, czyli domu straży miejskiej. Poprzednik bynajmniej nie był aż tak sympatyczny jak ten dzisiejszy osioł, ponieważ pełnił funkcję narzędzia do wymierzania kar. Karanymi byli strażnicy, którzy dopuścili się różnego rodzaju przewinień. Ówczesny osioł był drewniany, ale posiadał pokryty blachą wyostrzony grzbiet. Krnąbrny strażnik musiał siedzieć okrakiem na ośle, zaś grzywa wbijała mu się w wiadomą część ciała… – podkreśla w rozmowie z reporterką przewodniczka Katarzyna Pufal ze Zwiedzajtorun.pl.

Jak dodaje, jeżeli przewinienie było bardziej poważne to i kara musiała być bardziej surowa, więc do nóg skazanego przywiązywano ołowiane ciężarki, które powodowały większy dyskomfort i ból.

– Co ciekawe, cierpienie fizyczne nie miało tutaj kluczowego znaczenia. To honor był najważniejszy. A jak tu o honorze mówić, kiedy skazaniec był wystawiony na pośmiewisko wszystkich, którzy w mieście mieszkali i tych co do miasta przyjeżdżali. Dawny osiołek funkcjonował do 1797 roku – wyjaśnia toruńska przewodniczka.

Więcej ciekawostek z Miasta Pierników znajdziecie TUTAJ.

Reklama