Król Kaszubów na szklanym ekranie

Dziś (28 czerwca) mija 99. rocznica podpisania traktatu wersalskiego, kończącego I Wojnę Światową, po której Polska powróciła na mapę Europy. W epokowym wydarzeniu miał swój udział Antoni Abraham. To pierwowzór postaci Bazylego Miotke z filmu „Kamerdyner”. Zagrał go Janusz Gajos.

Reklama

„Kamerdyner” opowiada o wydarzeniach rozgrywających się na przestrzeni pół wieku i inspirowany jest prawdziwy wydarzeniami. To historia splątanych losów Polaków, Kaszubów i Niemców na tle burzliwych wydarzeń pierwszej połowy XX stulecia. Akcja filmu rozpoczyna się w 1900 roku. Na świat przychodzi główny bohater, kaszubski chłopiec Mateusz Krol (Sebastian Fabijański), który po śmierci matki trafia do pałacu pruskiego rodu von Kraussów. Pierwszą istotną historycznie datą w filmie jest rok 1914. W czasie I Wojny Światowej Kaszubów masowo powoływano w szeregi armii pruskiej. Wielu z nich zginęło.

Na konferencję pokojową do Paryża działacze kaszubscy wysłali swoich przedstawicieli z żądaniem przyłączenia Pomorza do Polski, ale tylko dwóm delegatom udało się przedostać do Francji, gdzie wsparli delegację polską dowodami na związki Kaszubów z Rzecząpospolitą. Na mocy traktatu wersalskiego większość obszaru zamieszkanego przez Kaszubów została włączona do Polski, która dzięki temu zyskała dostęp do morza.

Postać Bazylego Miotke jest inspirowana m.in. losami Antoniego Abrahama, członka tej legendarnej delegacji. Legenda mówi, że zniecierpliwiony Abraham miał uderzyć w Wersalu pięścią w stół obrad i krzyknąć po kaszubsku: “Pomorza to nam ani kusy purtk nie odbierze!” (purtk to po kaszubsku diabeł).

Bazyli Miotke, którego w tym filmie odtwarzam, to walczący o polskość tych ziem przywódca Kaszubów, wzorowany na osobie Antoniego Abrahama nazywanego królem Kaszubów. Jego działania determinują szereg rożnych zdarzeń, o których film opowiada – podkreśla Janusz Gajos.

W scenie z filmu można zobaczyć, jak wybitny aktor radzi sobie z językiem kaszubskim.

Przypomnijmy: Traktat wersalski podpisano 28 czerwca 1920 roku. Ostatecznie wytyczono nim nowe granice Polski. Odzyskana niepodległość diametralnie zmieniła stosunki mieszkańców Pomorza. Ten zwrot odnajdziemy również w filmowej historii:

Scenariusz dał mi możliwość zrobienia filmu epickiego, a więc gatunku filmowego, który od dawna jest nieobecny na naszych ekranach. Film opowiada historię dwóch historycznych antagonistów: Kaszuba Bazylego Miotke i hrabiego Hermanna von Kraussa. Z racji zamieszkania musieli żyć we w miarę przyjaznej koegzystencji, którą powoli niszczyła wielka historia, na co nie mieli wpływu. Zagrożenie zbliżało się z kilku stron, zaś oni mogli je jedynie obserwować. Trudne stosunki Prus z niepodległą Polską budowały konflikty, które później odcisnęły się tak tragicznie na losach moich bohaterów – wyjaśnia reżyser Filip Bajon.

Traktat wersalski, który daje Polsce niepodległość, sprawia, że von Kraussowie tracą majątek i wpływy. Wszyscy bohaterowie czują, że świat, który znali, wkrótce diametralnie się zmieni. Wśród żyjących obok siebie Kaszubów, Polaków i Niemców narasta niechęć i nienawiść. Wybucha II Wojna Światowa. W Lasach Piaśnickich naziści dokonują mordu na ludności cywilnej – pierwszego ludobójstwa tej wojny.

„Kamerdyner” wejdzie do kin 21 września. W filmie, oprócz Janusza Gajosa , pojawią się także Sebastian Fabijański, Marianna Zydek, Adam Woronowicz, Anna Radwan, Borys Szyc, Łukasz Simlat, Daniel Olbrychski, Kamilla Baar-Kochańska, Marcel Sabat, Diana Zamojska oraz Sławomir Orzechowski. Już 5 września odbędzie się premiera książki, która powstała na podstawie scenariusza. Jej autorami są Mirosław Piepka, Michał Pruski, Marek Klat i Paweł Kraśnicki.

Recenzje nie tylko filmowe znajdziecie TUTAJ.

fot. R. Pijański 

Reklama